|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
Bezpłatne wzory do haftu
Kalkulatory kanwy
Podczytuję blogi
Przeliczniki mulin
Sklepy robótkowe
Ulubione strony
|
wtorek, 26 maja 2009
Ocet lawendowy
Lawenda na tarasie kwitnie mi już w najlepsze: To doskonały czas, żeby z kwiatów lawendy zrobić sobie doskonały ocet lawendowy. Można go później używać do kąpieli, do płukania włosów (rozcieńczony), a ja wczoraj wypróbowałam jego dobroczynne działanie na siniaki i stłuczenia.
Przepis na ocet lawendowy jest prosty: - buteleczka octu jabłkowego - garść suszonych kwiatów lawendy - szczelnie zakręcana buteleczka Lawendę wsypujemy do butelki (można sobie pomóc lejkiem), zalewamy octem, szczelnie zakręcamy i wstrząsamy.
Już po kilku godzinach barwa octu zmienia się na bardzo głęboki, bordowy kolor. Stawiamy butlę na parapecie i niech tak sobie stoi przez jakieś 2 tygodnie. Po tym czasie filtrujemy nasz ocet przez gazę i gotowe. Po rozcieńczeniu octu pół na pół z wodą różaną (do kupienia w Ecco Spa, bywa w Rossmanach, mają ją też na stoiskach spożywczych w Marks&Spencer) otrzymujemy doskonały tonik do twarzy i ciała. Na poniższej fotce widać także świeżo nastawiony ocet nagietkowy:)
Ocet lawendowy polecam osobom uprawiającym sporty lub mającym dzieci (wiadomo, ze sportowcy i dzieci często mają jakieś kontuzje) - kompres ze schłodzonego octu jest niezastąpiony przy siniakach, stłuczeniach, opuchliznach. Lawenda sama w sobie ma działanie antysiniakowe, w połączeniu z octem moze sprawić, że siniaczek w stłuczonym miejscu nie pojawi się w ogóle lub szybciej zniknie.
wtorek, 12 maja 2009
Skrzypi skrzyp
Szkoda, ze nie widzicie dzisiaj mojego balkonu. Wczoraj poszalałam na działce, zabawiłam się w czarownicę-zielarkę i chyba żadne cudowne zielsko nie oparło się moim rączkom. Dziś zioła leżą na balkonie i schną. Najwięcej wśród nich jest skrzypu polnego, bo uwielbiam robić z niego płukanki do włosów. Skrzyp jest doskonały na wzmocnienie cebulek włosa, dlatego warto go popijać, warto też płukać sobie naparem z tego ziela włosy. Jak zrobić taki napar? To bardzo proste! Bierzemy garść suszonego skrzypu polnego, kruszymy go na kawałki i zalewamy litrem wrzątku. Przykrywamy talerzykiem i zaparzamy około pół godziny. Następnie studzimy i po umyciu włosów i spłukaniu szamponu wodą wylewamy sobie na głowę nasz chłodny napar. I już nie płuczemy. Polecam ten sposób wszystkim, po kilku tygodniach włosy stają się błyszczące i piękne.
A to ja w przerwie między zbieraniem skrzypu a zabawą z pieskami:)
sobota, 18 kwietnia 2009
Pachnące prasowanie
Lubicie prasowanie? Ha, domyslam się, że jest to pytanie retoryczne:) Ja czasami lubię - najczęściej wtedy, gdy przede mną nie piętrzy się stos ubrań, a coś miłego - np nowe materiały do szycia, które trzeba przeprasować po dekatyzowaniu lub wykrojone części lalkowych ubrań wymagające dokładnego prasowania przed szyciem. Znalazłam jednak sposób, żeby umilić sobie tę nielubianą czynność. Oto mój sposób - pachnąca woda do żelazka! Taką wodę można bardzo łatwo zrobić w domowym zaciszu, wykorzystując ulubiony olejek eteryczny. Dzięki tej wodzie para wydobywająca się z żelazka pachnie pięknie, a i uprasowane ubrania długo jeszcze wydzielają miły dla nosa zapach. Przepis na wodę do żelazka jest prosty: - szklanka wody destylowanej - kieliszek czystej wódki - 10 kropli ulubionego olejku eterycznego. Olejek wkraplamy do alkoholu cały czas mieszając, następnie dodajemy wodę destylowaną, energicznie potrząsamy. Gdy składniki się połączą przelewamy wodę do zamykanej buteleczk. Można ją wlewać bezpośrednio do pojemniczka na wodę w żelazku lub do spryskiwacza.
niedziela, 29 marca 2009
Miód i płatki owsiane - czarodziejska maseczka
Mało kto pamięta dzisiaj o dobroczynnych właściwościach płatków owsianych. A przecież kiedyś kąpiele w płatkach i maseczki były niezwykle popularne. Kosmetyki owsiane doskonale łagodzą wszelkie podrażnienia, nawilżają i odżywiają cerę, pomagają także na trądzik. Dzisiaj podam Wam przepis na moją ulubioną maseczkę, stosuję ją bardzo często i mimo, że "naście" lat skonczyłam już jakiś czas temu ;), nadal mam buzię jak nastolatka. Potrzebujemy: - 4-5 łyżek płatków owsianych (najlepsze są błyskawiczne, bo szybko miękną) - 1 łyżkę stołową miodu - około 5 łyżek ciepłej, przegotowanej wody, najlepiej niegazowanej mineralnej - 1 łyżkę mleka (niekoniecznie, ale ten dodatek doskonale odżywia skórę) W małym szklanym naczynku mieszamy płatki z ciepłą wodą i mlekiem, dodajemy miód. Gdy płatki zaczną nasiąkać wodą i gęstnieć, nakładamy je na oczyszczoną twarz. Tę operację najlepiej wykonywać w wannie, unikniemy wtedy zabrudzenia dywanu, ubrania i wszystkiego wokół, gdyż ta maseczka uwielbia spływać z twarzy. Ja najczęściej najpierw robię maską delikatny peeling omijając okolice oczu, a następnie pozostawiam ją na twarzy i dekolcie. Po 10 minutach zmywam ciepłą wodą.
wtorek, 14 października 2008
Kostka do masażu
Czy myślicie, że do nawilżania lub natłuszczania skóry po kapieli służą tylko mleczka, emulsje, kremy i inne kosmetyki o płynnej lub półpłynnej konsystencji? Jeśli jesteście o tym przekonani, to mocno Was zaskoczę - dzisiaj pokażę, jak można zrobić wspaniały balsam do ciała w... kostce. Taka kostka ma wiele zalet - nie zajmuje dużo miejsca, więc świetnie sprawdza się w podróży, można jej używać jako balsamu do ciała, kremu do rąk, zmiękczajacego kremu do stóp, a w ostateczności nawet balsamu do ust. Ja zawsze używam tej kostki do masażu, jest do tego naprawdę doskonała! Zatem do dzieła! Do zrobienia kostki potrzebujemy kilku prostych składników: - pięciu łyżek stołowych masła kakaowego - dwóch i pół łyżek oleju słonecznikowego - 15 kropli ulubionego olejku eterycznego, ja użyłam olejku grejpfrutowego, gdyż ma on działanie antycelulitowe i ujędrniające
Oprócz tego przyda nam się foremka do pierników, styropianowa tacka i plastelina. Foremkę wciskamy w styropianową tackę i dodatkowo uszczelniamy jej brzegi z zewnątrz plasteliną - zapobiegnie to przesączaniu się stopionych składników i wyciekaniu ich poza foremkę.
W kąpieli wodnej topimy masło kakaowe (kąpiel wodna polega na wstawieniu szklanego naczynia, do którego wkładamy nasze składniki, do garnka w gotującą się wodą - gorąca woda podgrzewa nasze naczynie i powoduje, że składniki topią się, a nie przypalają). Gdy masło kakaowe będzie już stopione, dodajemy olej słonecznikowy, ostrożnie mieszamy i wyjmujemy szklane naczynie z garnka. Kiedy płyn odrobinę przestygnie (ale nie zacznie tężeć), dodajemy 15 kropli olejku eterycznego i wlewamy całość do foremek.
Teraz wystarczy uzbroić się w cierpliwość - nasz balsam musi zastygnąć w foremkach, co często trwa nawet kilka godzin.
Gdy specyfik jest już twardy, ostrożnie wyciskamy kosmetyk z foremki, ładnie pakujemy i kostki są gotowe do użytku. Masło kakaowe ma tę cudowną własciwość, że topi się pod wpływem ciepła - wystarczy taką kosteczkę położyć na dłoni lub lekko przeciągnąc nią po skórze, a już cieniutka warstewka kosmetyku doskonale natłuszcza naskórek.
niedziela, 21 września 2008
Balsam z masła kakaowego
Nie zagladałam do mojego bloga wieki całe... Aż w końcu Wanilia do mnie zastukała w komentarzu, dzięki czemu oświeciło mnie, że dawno nic już nie pokazywałam. Ale, drogie Panie i drodzy Panowie, nie myślcie, że przez ostatnie dwa tygodnie próżnowałam. Otóż powstało kilka nowych rzeczy. Dziś chcę Wam podać przepis na cudowny balsam do ust z masła kakaowego. To magiczny balsam - aż prosi się, żeby go zjeść. Można go używać nie tylko do smarowania ust, ale jako np. kremu do rąk albo stóp. Nawilża świetnie! Potrzebujemy: - łyżeczkę masła kakaowego (do kupienia w aptekach, które robią różne maści) - łyżeczkę startego na wiórki wosku pszczelego - pół łyżeczki oleju kokosowego
Składniki roztapiamy w kąpieli wodnej (czyli do garnka z gotującą się wodą wstawiamy mniejsze szklane naczynko, do którego wsypujemy nasze składniki) - najpierw roztapiamy wosk, następnie masło kakaowe, na końcu dodajemy olej kokosowy. Gdy wszystkie składniki ładnie się roztopiły i połączyły, przelewamy miksturę do zakręcanego pudełeczka i odstawiamy do wystygnięcia i zakrzepnięcia.
I oto cały sekret, nasz balsam o smaku kokosa i kakao juz gotowy! :)
poniedziałek, 28 lipca 2008
Naturalne mydło
Dawno nie pisałam nic o naturalnych, przygotowywanych w domu kosmetykach. A ostatnio zrobiłam naturalne, lawendowe mydełko. Leży sobie teraz przy umywalce i miło pachnie. Imieninowi goście mówili, że zastanawiali się, czy to na pewno mydło, ale gdy już umyli nim dłonie, przestali się dziwić. Jak zrobić takie mydełko? Nic prostszego. Potrzebujemy: - resztki mydła bądź mydło Biały Jeleń starte na tarce o grubych oczkach - eteryczny olejek lawendowy - kwiat lawendy - barwniki spożywcze - foremkę na mydło (u mnie jest to opakowanie po paprykarzu sojowym ;)
Mydło topimy w kąpieli wodnej, czyli do wiekszego garnka wlewamy wodę, w to wstawiamy mniejsze naczynie i w tym małym naczyniu topimy mydło. Nigdy, przenigdy nie topcie mydła bezpośrednio na ogniu. W najlepszym wypadku ryzykujecie przypalenie. Od razu ostrzegam, ze mydło topi się straszliwie długo. Można dolać trochę wody, ale i tak ten proces trwa i trwa. Ja go przyspieszyłam wkładajac pojemniczek z "podtopionym" już mydłem do mikrofali na małą moc, jednak trzeba pilnować przez szybkę, bo mikrofalówka ma to do siebie, że zwiększa objętość naszej masy i z naszynia może wyjść mydlany potwór.
Gdy mydło jest juz roztopione, dodajemy barwniki, suszoną lawendę i olejek eteryczny - wszystko na oko. Ma nam po prostu pachnieć, nie być za gęste i za ciemne. Masę przekładamy do pojemniczka, wystudzoną możemy włożyć do lodówki - szybciej zastygnie. Gdy jest już twarde, wyjmujemy i suszymy przez kilka dni na jakejś kratce, podkładce bądź macie.
Gotowe mydło prezentuje się tak:
sobota, 05 kwietnia 2008
Magiczna świeca
Zaintrygowało mnie ostatnio tworzenie świec. A że jestem wprost uzależniona od ciepłego światła zapalonego wieczorową porą, postanowiłam spróbować zrobić własną świeczkę. Posłużyły mi do tego celu resztki wypalonych świec i kilka małych tealightów. Rozpuściłam całość w kąpieli wodnej, odlałam część wosku do mniejszego naczynia (w tym celu posłużyłam się puszką po zielonym groszku). Tę mniejszą częśc zabarwiłam odrobiną brązowej kredki świecowej i wylałam na styropianową tackę po ciastkach. Pozwoliłam tej ciemniejszej cieczy zastygnąć. Następnie twardy już wosk na tacce pokroiłam na kawałki wielkości okienek z tabliczki czekolady, nałożyłam ich sporo do formy na świece (świeczka nr 1) oraz do szklanego słoiczka (świeczka nr 2), wcześniej umieściwszy w foremkach knoty. Ponownie roztpiłam jasny wosk (tę większą porcję), dodałam do niego sporo olejku eterycznego z ylang ylang i zalałam nim obie formy. Świeczki spokojnie sobie zastygły, a zapach, jaki ulatnia się przy ich paleniu, jest nieziemski. Czuję się, jakbym była w Indiach:) Nie ma to jak magia aromaterapii:)
piątek, 25 maja 2007
Truskawki ze śmietaną
Kupiłam wczoraj całą łubiankę pachnących, soczystych, czerwoniutkich truskawek. Oczywiscie większa częśc została pożarta w mgnieniu oka, ale kilka sztuk odłożyłam specjalnie po to, zeby dzis zrobic sobie apetyczną i doskonałą dla cery maseczkę. Świetnie oczyszcza ona twarz, rozjaśnia przebarwienia, a leżenie z pachnącą papką na twarzy może zastapić kosztowny zabieg w salonie SPA. Potrzebujemy: - 3 dorodne truskawki obrane z szypułek i dokładnie umyte - kilka kropli soku z cytryny - łyżeczkę świeżej śmietanki - łyżeczkę miodu Truskawki rozgniatamy widelcem, dodajemy sok z cytryny, miód, a na końcu śmietankę. Nakładamy mieszankę na oczyszczoną twarz i dekolt i na 20 minut oddajemy sie słodkiemu leniuchowaniu, powstrzymując się jednocześnie przed zlizywaniem truskawkowej maseczki. Następnie spłukujemy ją chłodną wodą. ![]()
niedziela, 22 kwietnia 2007
Prowansalskie tabletki do kąpieli
Dziś podam Wam przepis, jak zrobić fajne, musujące tabletki do kąpieli. Tabletki takie można kupić w większosci sklepów z kosmetykami naturalnymi, ma je także w swojej ofercie każda szanująca się firma produkująca kosmetyki kąpielowe. Najczęściej jednak gotowe pastylki kosztują sporo, a samodzielne ich zrobienie jest dziecinnie proste i sprawia sporo frajdy. Aby Was zachęcić, pokazuję fotkę gotowych juz pastylek. Pachną lawendą i kuszą, by na urlop letni pojechać do Prowansji:) ![]() Na pastylki potrzebujemy: 1 szklankę sody 1/2 szklanki kwasku cytrynowego 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej 1/5 szklanki drobnoziarnistej soli kuchennej 2-3 łyżeczki oleju ze słodkich migdałów 1/5 szklanki wody 2 łyżeczki eterycznego olejku lawendowego barwnik spożywczy (ja uzywam barwników do pisanek) foremka do tabletek (używam opakowania po malutkich serkach Tartare, ale mogą to byc np. foremki na lód) Jeśli robicie tabletki po raz pierwszy, możecie zrobić je z połowy składników, zeby nie mieć ich później za dużo. Ja robię je w dużej ilosci, bo moja rodzina je uwielbia. W szklanej misce mieszamy dokładnie wszystkie SUCHE składniki. W szklance mieszamy mokre. Następnie powolutku dodajemy płynną mieszaninę do tej suchej, ciągle mieszając i co ważne - nie dopuszczając do musowania. Jeśli mieszanka za bardzo zaczyna musować, to "gasimy" ją przyklepując łyżeczką. Dokładnie wymieszane składniki wyglądają tak: Następnie bierzemy nasze foremki i nakładamy łyżeczką mieszankę, mocno wciskając ją do formy. Ja się pastwię nad tymi foremkami, mocno uklepując łyżeczką. Napełnioną foremkę wkładamy na kilka minut do lodówki i napełniamy kolejną. ![]() Gdy napełnimy druga foremkę, wkładamy ją do lodówki, a poprzednią wyjmujemy. Przykładamy do formy płaską tacę i wyjmujemy pastylki (powinny ładnie wyjść, jeśli nie chcą, mozna lekko postukać w denko). Zostawiamy pastylki na tacy, foremkę ponownie napełniamy. I tak bawimy się aż cała mieszanka zostanie przekształcona w tabletki. Następnie zostawiamy je na 24 godzin na tych płaskich tackach, żeby sobie dobrze wyschły. Po wyschnięciu wkładamy je do szczelnie zamykanego pojemniczka. Do kąpieli wrzucamy jedną - dwie tabletki i cieszymy się ich pięknym kolorem, zapachem i bąbelkami:) |